Omar El Akkad Ameryka w ogniu – recenzja

Ameryka w ogniu – recenzja

Fantastyka ma wiele twarzy. Możemy mówić o twardym sci-fi, o utopiach i dystopiach, możemy pokazywać najazd obcych cywilizacji na nasze domy. Uważam jednak, że jedną z tych najstraszniejszych wizji przyszłości jest fantastyka pokazująca zepsucie i moralny upadek naszej cywilizacji. Wojna niesie za sobą ofiary i straty, niesie ból, cierpienie i decyzje, które naprawdę ciężko rozpatrywać w skali „dobra i zła”. Brat zabija brata, syn ojca – wszystko dlatego, że ten uczynił coś złego innej bliskiej osobie.

Wojna nigdy się nie zmienia

Debiut Omara El Akkada, czyli „Ameryka w ogniu”, to właśnie taka bezkompromisowa książka o wojnie, cierpieniu i zemście. Autor rozprawia się też z mitem Ameryki jaką znamy i o której czytamy. Jego futurystyczna wizja nie tylko przeraża, ale także chwyta za gardło, za serce.

Wizja, jaką przed nami rozpościera, to świat zniszczony przez katastrofy ekologiczne, konflikty, ludzką zachłanność i chciwość. Oceany wdzierają się w głąb lądu. Brakuje surowców, żywności, zaczynają się walki, które przeradzają się w Drugą Wojnę Secesyjną. To walka bratobójcza, która toczy się starymi, utartymi schematami. Nie ma w niej miejsca na litość, nie ma czasu na zastanowienie się nad tym, że przed lufą karabinu stoi nasz sąsiad. Ludzie podzielili się na Niebieskich i Czerwonych. Nie ma już kontroli nad tym, co się dzieje. Idziemy w jednym kierunku, do totalnego zatracenia w przemocy, krwi, rzezi. Chyba już nikt tak naprawdę nie pamięta, jak to się zaczęło. Każdy znajduje swój powód do walki – są to własne krzywdy, rozczarowania, a także chęć niszczenia. W tym miejscu przyjdzie nam poznać Sarę, która jest naszą przewodniczką po wydarzeniach opisywanych na kartach książki.

Idąc z nią przez zgliszcza wojny, mamy okazję zobaczyć, jak wiele można stracić i jak nisko upaść. Jej opowieść to utrata bliskich, tułaczka, jaką musi przeżyć jako uchodźca, a także zabójstwa, które doprowadzają do sytuacji, w której osoba niemająca już nic do stracenia ma ochotę wziąć broń w swoje ręce, by zemścić się za wszystkie krzywdy. To, w jaki sposób autor opisuje jej przeżycia, instynkty, motywacje i cele, sprawia, że sami zastanawiamy się, czy faktycznie nie wybralibyśmy takiej drogi. To wszystko jest na tyle wiarygodne i realne, że zatracamy się w wydarzeniach i naprawdę odczuwamy je jak własne. Widzimy tutaj przemianę, którą moglibyśmy sami przejść, jeśli znaleźlibyśmy na nią siłę. Pamiętajmy o tym, że człowiek, który traci wszystko, jest najniebezpieczniejszym przeciwnikiem, gdyż nie ma on już nic więcej do poświęcenia.

Fragmenty wojny

Trzeba zwrócić jeszcze uwagę na sposób narracji i przedstawienia historii całego konfliktu. To książka, która ma dość sinusoidalną budowę. Wydarzenia z życia bohaterki przeplatają się z wycinkami i fragmentami dokumentów i wypowiedzi osób, które przybliżają nam historię konfliktu, jego zaognienie i kluczowe momenty.

Samą główną bohaterkę także zobaczymy w różnych punktach jej życia, bo tylko dzięki temu możemy w jasny sposób poznać jej motywy. Przeraża na pewno to, że jest to postać, która będzie budzić w pewnym momencie bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony będziemy jej dopingować, z drugiej potępimy, a nawet napiętnujemy. Takie jednak są zawirowania wojny – sprawiają, że posuwamy się do działań, które kiedyś były dla nas nie do pomyślenia.

To, co niesamowicie udało się autorowi, to zbudowanie gęstego jak smoła klimatu. Czujemy, że jesteśmy w środku konfliktu, cały czas zastanawiamy się, co teraz się stanie, wiemy bowiem, że chwilowa sielanka nie może trwać zbyt długo. Ciężko porównać mi tę pozycję do innych książek pokazujących konflikt zbrojny przyszłości. Jest tu wiele elementów łączące inne pozycje, ale „Ameryka w ogniu” ma swój unikalny, niepowtarzalny styl, którego dawno nie widziałem w postapokaliptycznej opowieści.

Tagi: Omar El Akkad Ameryka w ogniu – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki

Autor: Dawid

Podziel się postem
468 ad