Inne światy – recenzja

inne-swiaty-recenzja1

Inne światy – recenzja

Podoba mi się to, że coraz częściej nasi wydawcy wydają książki w taki sposób, by były one nie tylko ucztą dla umysłu, ale także dla oczu. Oczywiście za treść odpowiada autor, jednak to, jak będzie wyglądać okładka, czy będzie ona twarda, czy w środku pojawią się ilustracje, to często w dużej mierze wizja wydawcy. Świetnie jest postawić na półce ładną książkę, nawet jeśli sama jej lektura nie zawsze jest wygodna. Właśnie taka jest Antologia „Inne Światy”, którą wydało SQN. Może jest trochę nieporęczna, gdy ją czytamy, ale wygląda po prostu wyjątkowo.

Wszystko wina Jakuba Różalskiego

No może nie wszystko, ale „Inne Światy” to książka, która nie powstałaby, gdyby nie wyjątkowy talent i wizja artysty. Jego obrazy przedstawiające polską wieś i wydarzenia historyczne, które okraszone zostały elementami pochodzącymi prosto z kart powieści sci-fi, wzbudziły zachwyt na całym świecie, ba, nawet powstała gra planszowa z jego grafikami. Wystarczy rzucić okiem na kilka ilustracji, by zobaczyć, jaki to styl i klimat.

To właśnie te prace stały się podwalinami pod ponad 600 stron historii napisanych przez topowych pisarzy, którzy na co dzień piszą nie tylko fantastykę. Znajdują się tutaj więc teksty takich pisarzy, jak: Jacek Dukaj, Anna Kańtoch, Robert J. Szmidt, Łukasz Orbitowski, Jakub Żulczyk, Sylwia Chutnik, Aleksandra Zielińska, Jakub Małecki, Aneta Jadowska oraz Remigiusz Mróz. Każdy on jest inny, każdy we własnym klimacie, ale łączy je cecha wspólna, czyli wspomniana twórczość Jakuba Różalskiego.

Nie będę rozpisywał się nad samym układem grafik, gdyż o tym napisano już wiele słów, a często i żali. Mi on nie przeszkadza, jest inny i nawet jeśli wyniknął z błędu przy składzie (nie wiem, czy tak było), to faktycznie dodaje on całości „charakterku”.

Różni autorzy – różny poziom

Z antologiami jest tak, że znajdziemy w nich zarówno twórców, którzy są starymi wilkami, jak i takich, co stawiają pierwsze kroki w danym gatunku. To powoduje, że wiele tego typu zbiorów jest po prostu bardzo nierównych. Podobnie dzieje się z „Innymi Światami”, które mają słabsze momenty, ale nie odbiegają one bardzo od ogólnego, wysokiego poziomu. Może smucić fakt, że niektóre „mocne” nazwiska nie poradziły sobie z tekstami, ale ciężko czasem jest wbić się w gatunek, który nie jest naszym konikiem. Sam dobrze wiem, że ciężko pisze mi się teksty z kategorii mi nieznanych, które wymagają ode mnie dużego wertowania źródeł i zbierania informacji. Wiem, że to zupełnie inne pisanie, ale chodzi o pewne dopasowanie się do oczekiwań klienta, w tym przypadku – czytelnika.

Wśród topowych treści znajduje się przede wszystkim Małecki z „Idzie niebo”, gdzie mamy opowieść o pewnych „pająkowych stworach”, które napadają na niewielką wieś. Wszystko przepełnione emocjami i masą niedopowiedzeń, co sprawia, że historia ta jest naprawdę mocna i zacna. Kolejny mega plus to „Szpony smoka” Roberta Szmidta, który od dłuższego czasu jest jednym z moich ulubionych pisarzy współczesnych. Świetnie się on bawi naszymi przywarami, potrafi opowiedzieć historię w sposób dynamiczny, ale bez zbędnego obierania jej z opisów i nawiązań do współczesności. To często popkulturowe puszczenie oczka do czytelnika. Tutaj jest podobnie.

Mam problem z Dukajem, którego bardzo cenię i który nie jest łatwy w odbiorze. Jego książki to często jazda bez trzymanki, nie tylko pod względem opowieści, ale też w warstwie językowej. Dlatego też jego „mini opowieść” “Imperium chmur” będzie pewnie dla wielu czytelników nie lada wyzwaniem. Trzeba jednak przyznać, że opowiedziana przez niego historia jest zgrabnie przemyślana i gdy, już przyzwyczaimy się do narracji, to będzie dużo lepiej.

Genialny jest też „Nazwałem go Erzet” przenoszący nas na alternatywny Śląsk przepełniony steampunkiem. Świetnie opowiadanie, które ma w sobie wszystko, czego możemy tylko oczekiwać od historii z apokalipsą w tle. Genialny klimat, ciężki, przepełniony tragedią i tym, co po niej otrzymują mieszkańcy.

Można tak się rozpisywać o każdym z tekstów, ale wydaje mi się to trochę bez sensu. Warto po prostu chwycić za książkę i zabrać się za lekturę, jest ona bowiem naprawdę zacna. Świetny miks tekstów, piękne wydanie i jakość. Czego tak naprawdę chcieć więcej?

Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś specjalnie dla siebie. Warto. Dla mnie jedna z najlepszych antologii, jakie mam na półce.

Tagi: Inne światy – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki

Autor: Dawid

Podziel się postem
468 ad