Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Fiodor Sołogub – “Mały bies” – recenzja

mały bies

ON

Może jest ze mną coś nie tak, ale uwielbiam książki naturalistyczne, często uznawane za obrzydliwe, chore, popieprzone lub po prostu zakazane. Nie brzydzą mnie krwawe i obrzydliwe opisy, sceny przemocy, seksu, dzikich orgii, fekaliów itd. Wychodzę z założenia, że w czyjejś głowie musiało być coś, co spowodowało przerzucenie wszystkich wizji na papier. Podczas lektury często zastanawiam się, co to takiego. Tak też było, gdy czytałem „Małego biesa” Fiodora Sołoguba. Fiodor Sołogub – “Mały bies” – recenzja

Książka ta powstała ponad sto lat temu. Różne źródła mówią o 1905 lub 1907 roku i jest uznawana za najlepszą powieść autora. To dzieło ponadczasowe o niesamowitych walorach artystycznych i wspaniałym studium człowieka, a może i całej ludzkości. To dzieło, zalicza się do grona tych, które koniecznie należy przeczytać. Ostrzegam jednak, to książka na wskroś obrzydliwa i zła. Zła nie dlatego, że jest źle napisana, czy też nudzi. Ona po prostu opowiada o tym, jak bardzo zły jest człowiek, jak bardzo zepsuty i do czego może to doprowadzić.

Schyłek XIX wieku. W pewnym małym, prowincjonalnym, rosyjskim miasteczku żyje sobie Ardalion Pierednianow. Na codzień pełni on funkcję nauczyciela w lokalnym gimnazjum. Mężczyzna ten ma ambicję zostać szkolnym inspektorem. To taka jego fanaberia. Problemem jest jednak to, że Ardalion jest człowiekiem na wskroś złym, sadystycznym, apodyktycznym, złośliwym. Jego niespełnione ambicje odbijają się na jego uczniach, a to, co on daje innym raca do niego. Przez to każdy kolejny dzień zbliża go do szaleństwa, totalnego zepsucia, a następnie do wielkiej tragedii. Niestety, mężczyzna ten nie jest jedyny w swoim stanie. Wspomniane miasteczko zamieszkiwane jest przez osoby, które wzajemnie się nienawidzą. Znudzenie codziennością sprawia, że zwykłe rozrywki przestały mieć znaczenie. Wódka, karty, czy nawet seks już nie cieszą. Radość sprawia coś innego, uprzykrzanie życia innym. Jednakże to Pierednianow jest tutaj tym najgorszym, czarnym bohaterem. Tej postaci nie da się polubić, to psychopata i świr.

Sołogub nie pieprzy się z czytelnikiem. Od razu wykłada karty na stół i mówi wprost. Ludzie to robaki! Kierują nami żądza, zawiść, nienawiść. Zakładamy maski, ale nic one nie zmieniają. Kilka wątków skupia się wokół głównego bohatera oraz mieszkańców miejsowościc. Do połowy książki mamy do czynienia z powieścią dramatyczną, obyczajową, studium przypadku, jednak dalsza lektura zmienia się w mroczny thriller, skomplikowaną prozę psychologiczną. Szaleństwo i zło wychodzi na pierwszy plan. Autor rozpatruje je na wielu płaszczyznach. Jednostki, komórki, jaką jest szkoła, rodzina, sąsiedzi, a także na poziomie globalnym. Niesamowite jest to, że pokazany przez niego rozkład człowieczeństwa wydaje się namacalny i bardzo odczuwalny. Panuje tu strach przez donosicielami, władzą, sąsiadami, a jednocześnie smutek i beznadzieja. Wszystko nakreślone odpowiednią, przerysowaną kreską.

„Mały bies” to powieść uniwersalna, zaliczana do kanonu prozy rosyjskiej. W Polsce pojawiła się we wznowionym wydaniu po ponad 40 latach dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka. Uważam, że przeczytać ją należy, bowiem takie książki powstają raz na 100 lat.

[buybox-widget category=”book” name=”Mały bies” info=”Fiodor sołogub”]

Fiodor Sołogub – “Mały bies” – recenzja