Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja

Hellblade Senua's Sacrifice - recenzja

Ninja Theory urzekło mnie swoim „Enslaved: Odyssey to the West”. Miałem okazję grać także w inne ich produkcje, ale tamten tytuł był dla mnie pewnym kamieniem milowym, dodatkowo była to trzecia gra, w której zdobyłem wszystkie osiągnięcia. Chwilę pograłem w „DMC” i – szczerze powiedziawszy – jakoś nieszczególnie interesowałem się „Hellblade: Senua’s Sacrifice”. Teraz wiem, że był to błąd.

Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja

„W krainie ślepców jednooki jest królem”

Kto w takim razie włada krainą pełną szaleństwa? Powyższe wyrażenie może trochę na wyrost mówi o tym, jak wygląda „Hellblade”. Gdy rozbierzemy jednak ten tytuł na czynniki pierwsze, to wiadomo, jakie założenia kierowały twórcami. Gra studia Ninja Theory skupia się na ludzkiej psychice i zaburzeniach psychotycznych. Aby nie rzucać słów na wiatr, podczas tworzenia tego tytułu konsultowali się oni z psychiatrami oraz współpracowali z osobami dręczonymi przez koszmary zamknięte w ich głowach. Dzięki temu przedstawiona opowieść złożona jest z dwóch warstw – tej rzeczywistej i tej, która siedzi w głowie głównej bohaterki, wojowniczki o imieniu Senua.

If there is a hell, I will see you there

Senua musi odbyć podróż do piekła Wikingów, krainy umarłych zwanej Hellheim. Celem tej wędrówki jest uwolnienie duszy ukochanego zwanego Dillion. I pewnie nie było by tutaj nic ciekawego, przecież w piekle był już Dante z „Dante’s Inferno”. Tyle, że opowieść Senuy jest inna, przepełniona jest bowiem lękami i demonami ukrytymi w jej własnej głowie. Przez całą wyprawę towarzyszą jej głosy, które dosłownie otaczają ją z każdej strony. Genialne udźwiękowienie tego tytułu potęguje jeszcze bardziej tę „psychiczną” stronę wędrówki. Głosów jest wiele i czasem po prostu komentują otaczający nas świat, bywa też, że ostrzegają przed atakiem nieprzyjaciela. „Uważaj, za tobą!” pada z głośników wiele razy. Poza tym pomagają one rozwiązać pewne zagadki.

Hellblade Senua's Sacrifice - recenzja2

Demony naszej bohaterki ujawniają się na wiele sposobów. Czasem to strach i wizje, czasem przerażenie i bardzo sugestywna, wyrazista mimika. Do tego dochodzą retrospekcje, które przybliżają nam historię, jaka doprowadziła do obecnych wydarzeń. Jest jeszcze jedna płaszczyzna opowieści, która przybliża nam nordycką mitologię. Ma ona znaczenie, gdyż dzięki temu rozumiemy, czym tak naprawdę jest Hellheim.

Hellblade Senua's Sacrifice - recenzja1

Całość nie byłaby tak wyjątkowa, gdyby nie kilka elementów. Przede wszystkim wielkie brawa należą się Melinie Juergens, aktorce, która wcieliła się w postać Senuy. Jej gra, mimika, emocje, wszystko jest po prostu genialne. To, w połączeniu ze świetną grafiką, a także udźwiękowieniem, sprawia, że w „Hellblade: Senua’s Sacrifice” po prostu trzeba zagrać.

Trudna-łatwa rozgrywka

Grę obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby. W dużej mierze to swoista przygodówka, która od czasu do czasu wymaga od nas walki z przeciwnikami, a także rozwiązania kilku raczej prostych zagadek. Całość pozbawiona została jakiegokolwiek interfejsu. Możemy mówić, że tak naprawdę na ekranie pojawiają się dwa wskaźniki. Pierwszy to czerniejące ramię bohaterki. Za każdym razem, gdy giniemy, „zaraza” posuwa się wyżej, a gdy dojdzie do głowy, „podobno” giniemy i tracimy zapis gry. Ja podczas rozgrywki zginąłem 8, może 10 razy i nie udało mi się stracić zapisu. Drugi wskaźnik to pojawiające się refleksy na lusterku, które zawieszone jest u pasa Senuy. Gdy jest ich odpowiednio dużo, to możemy wykorzystać tryb skupienia, dzięki czemu spowalniamy czas, a pokonanie wrogów jest dużo prostsze. Niektórzy z nich wymagają tego trybu, by ich zabić, w przeciwnym wypadku nie jesteśmy w stanie ich ranić.

Hellblade Senua's Sacrifice - recenzja3

Bohaterka ma do użycia dwa ciosy, słaby i lekki, oraz blok, który może być też kontrą, gdy naciśniemy go w odpowiednim momencie. Oczywiście do wszystkiego dochodzi jeszcze unik. Nie jest tego dużo, ale i tak daje nam to frajdę.

„Hellblade: Senua’s Sacrifice” to tytuł zaliczający się do górnej półki. Nie dość, że sama gra daje rozrywkę, to jeszcze porusza ważne aspekty, które dotykają świata realnego. Okazuje się, że choroba psychiczna może być większym demonem niż możemy sobie zdawać z tego sprawę. To tytuł, w który zagrać należy.

Tagi: Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja, recenzje gier, gry recenzje, blog marudzenie, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Dawid

Podziel się postem
468 ad