Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner FILMY RECENZJA SERIALE

Ozark – recenzja

Ozark recenzja

„Ozark” był drugim serialem, w którego się wkręciłam. Trochę z przypadku, trochę w ramach „puszczenia czegoś w tle” podczas treningu. Tu z pomocą przyszedł Netflix i dość szybko łyknęłam pierwszy sezon. Poza tym, gra tu Jason Bateman, którego bardzo lubię.

Ozark – recenzja

Historia, którą pokazano, rozkręca się dość wolno – za wolno, można rzec. Ale coś takiego czułam w podrobach, co mówiło mi „Oglądaj dalej”. No to oglądałam. I gdy już przeszłam przez pierwsze, dość smętne odcinki, zaczęło się dziać całkiem sporo!

Martin Bryde (J. Bateman) to spokojny księgowy. No hej, nie spodziewacie się chyba, że ten aktor zagra nagle jakiegoś super złego bohatera? W każdym razie: ma żonę, ma dwójkę dzieciaków i… pieprze pieniądze dla jakiś zbirów. Robi to bardzo dobrze, ale niestety, coś się posrało. Łachudry pozostawiają go przy życiu, bowiem Martin daje im propozycję. Jest takie miejsce, bardzo malownicze i spokojne (hehe), i tam z pewnością uda mu się wyprać cały hajs, a nawet i więcej. Szemrane typy, a dokładnie mówiąc – jeden typ tak rozkminia, myśli, myśli… „Dobra, kręć te lody, Bryde”. Tak więc ojciec i pan domu sprzedaje wszystko, pakuje gówniaki i babę do auta i jadą gdzieś w pizdu. Iiiii… się zaczyna. Oczywiście, pojawiają się problemy prywatne. Rysa na idealnym małżeństwie państwa Bryde jest dość spora. Potem zaczynają się cyrki, bo miejsce, które miało być bardzo „proste w obsłudze”, wypełnione jest szemranymi typami. Totalne rednecki, broń, narkotyki. Ale Martin ma plan. Musi mieć plan! I go wdraża.

Jak wcześniej napisałam: serial się rozkręca, ale gdy już ruszy, to dość żwawym tempem pcha do przodu. Finał? Palce lizać! Dużo się po drodze dzieje, a i przy okazji można się dowiedzieć czegoś o zasadach prania brudnego hajsu. Plus to serial, który pokazuje, że czasami plan A nie wystarczy, plan B zawodzi, a plan C – ratuje życie. Dobrze się to oglądało! Serio!

Tagi: Ozark – recenzja,Ozark Netflix, Ozark serial, marudzenie, recenzje seriali, blog popkulturowy, blog marudzenie