Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

“Rewers” – recenzja

rewers recenzja

Tak jak kilka dobrych lat temu polska fantastyka przeżywała renesans, tak teraz dzieje się z literaturą kryminalną. Kolejne nazwiska pojawiają się na księgarskich półkach, a gatunek stał się chyba jednym z najpopularniejszych w kraju. Bonda, Miłoszewski, Krajewski czy też Małecki tworzą historie, które wielu czytelników czyta z wypiekami na twarzy. Dla tych, którzy wolą krótsze formy wydawnictwo Czwarta Strona przygotowała niemały rarytas. “Rewers” – recenzja

Pomysł na książkę był dość prosty: jedenastu autorów, jedenaście miast i jedenaście historii bardzo kryminalnych. Każda z opowieści jest inna, ale wszystkie łączy tytuł „Rewers”. To ta druga strona rzeczywistości, druga strona codzienności i ta druga strona każdego z nas. Mowa o tej mrocznej części, czasem pełnej tajemnic skrywanych pod dywanem lub zamykanych w starych szafach. Po lekturze tej książki mamy pewność, że zbrodnia może dotknąć nas wszystkich i zdarzyć się nie tylko w Warszawie i Wrocławiu, ale także w małej mieścinie lub wsi, gdzie każdy zna każdego, a lokalne tajemnice odbierane są jeszcze inaczej.

W „Rewersie” znajdziemy praktycznie wszystko. Opowieści dziejące się współcześnie oraz te retro, będą zaginięcia i morderstwa, pojawią się dilerzy narkotyków i niekompetentni gliniarze. Ponieważ wydawnictwo „Czwarta Strona” postanowiło zebrać materiały od wielu pisarzy mamy do czynienia z różnym stylem, ale każde z opowiadań czyta się dobrze. Są te lepsze i te gorsze, tak to już jest w takich zbiorach, ale żaden z tekstów nie spada poniżej pewnego poziomu, to dobrze.

W całym zbiorze prym wiodą „Babcia Chmielewska”, która w pewnym momencie przypominała mi pewną francuską komedię o żyjącej na przedmieściach babci, która sprzedawała dość specyficzne wypieki. Wszystko napisane lekko i z lekkim przymróżeniem oka. Świetnie jest opowiadanie Joanny Opiat-Bojarskiej, którego kompozycja sprawia, że czyta się je do samego końca zagryzając wargi. Przeplatające się wzajemnie zeznania dwóch kobiet podejrzanych o zabicie mężczyzny wciągają i zwodzą nas do ostatniego akapitu. Pojawiający się w książce Mróz jak zwykle nie zawodzi i pokazuje, że krótkie formy to dla niego nic trudnego. Opowiadanie „Przez ciemne okulary” opisuje historię zaginionej kobiety. Dopiero po latach policja wpada na trop, który zdaje się prowadzić do przyjaciela „rodziny”. Marta Mizuro na tapetę bierze zaginięcia i prostytucję, czyli dwa często idące obok siebie tematy. Gaja Grzegorzewska zabiera się za rozdrapywanie ran z przeszłości i chociaż nie robi tego źle, to w pewnym momencie jej „Niedzielne popołudnia” stają się chaotyczne i dość przekombinowane.

Trzeba przyznać, że książka idealnie nada się do podróży lub do poduszki. Krótkie formy łyka się bowiem inaczej, niż długie powieści. Po ciężkim dniu dobrze jest dać się porwać innym bohaterom, którzy czasem nie budzą naszej sympatii, a wręcz odstręczają. Mają jednak jakiś motyw, który pchnął ich do zbrodni. Sami sprawdźcie dlaczego.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788379765096″]

“Rewers” – recenzja