ONA:

Nie wiem jak Wy, ale ja mam absolutnie dosyć Liama Neesona w kinie akcji, bo powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że wszystkie te role są takie same. Różnią się detalami i niczym innym. Bohaterowie grani przez Neesona tak samo mówią, tak samo się ubierają, tak samo walczą, strzelają i co najgorsze – wszystkie te filmy fabularnie są na jedno kopyto. Łudziłam się, że skoro w „Nocnym pościgu” Liam gra wykolejonego cyngla, to będzie inaczej, ale nie jest! Moja teoria ma potwierdzenie: nadal to wszystko to na jedno kopyto. 

Jimmy Conlon (L. Neeson) to facet, który w imię przyjaźni poświęcił wszystko: zdrowie, rodzinę, spokojne życie. Jego wieloletnia przyjaźń z Shawnem Maguire (Ed Harris) jest dziwna. Bo z jednej strony jest w niego od lat wpatrzony, z drugiej Shawn bardzo go wspiera, szczególnie wtedy, gdy Jimmy jest mocno podlany. Ale prawda jest inna. Mimo sympatii Maguire „używał” Conlona przede wszystkim „zawodowo”, do załatwiania brudnych interesów. Niejednego kolesia sprzątnął z krainy żywych w ramach „lojalności” przyjacielskiej… Teraz jest na samym dnie.

Z czasem poznajemy kolejnego bohatera, Mike’a, który ma takie samo nazwisko, jak Jimmy. Tak, jest jego synem, ale nie utrzymują ze sobą kontaktu. Mike wolałby, żeby jego ojciec nie istniał. Ma swoją rodzinę, o którą dba – zupełnie odwrotnie, niż jego tatko… Młody Conlon pracuje jako kierowca limuzyny i podczas jednego z nocnych kursów jest świadkiem morderstwa. I tu pojawia się kolejny syn – Danny, owoc lędźwi Shawna, który jest skurwielem jakich mało. To właśnie on pakuje nieco naboi w swoją ofiarę. Bojąc się, że prawy Mike podkabluje go, postanawia rozwiązać sprawę najprościej jak się da. I wtedy do akcji wchodzi Jimmy – stary wyjadacz, który świat przestępczy zna jak własną kieszeń. Jest w końcu jego integralną częścią.

Niby wiele się zacznie dziać, ale nic tu nie zaskakuje. NIC A NIC. Ten film można rozszyfrować bardzo szybko, bo powiela on wszystkie możliwe schematy kina akcji. Ale jest jeden element, który bije wiele filmów akcji na głowę. To zdjęcia. Zdjęcia, które są genialnie zrobione, połączone w świetną całość, które dopełniają to, co dzieje się w filmie. Czego tu nie ma! Jest złe miasto, które w nocy pokazuje swoje prawdziwe oblicze: niby tętni życiem i blaskiem neonów, ale to też czas, kiedy na „powierzchnię” wychodzą wszyscy ci wykolejeni, w tym Jimmy. Miasto, które jest żywym organizmem, w którym można znaleźć schronienie praktycznie w każdym miejscu. A potem przenosimy się w idealne wręcz miejsce, do domku nad jeziorem, o którym każdy marzy. Zieleń dookoła, drewniany pomost, kacza rodzina i… niewiele miejsc, które potrafią uchronić przed latającymi nad głową kulami.

„Nocny pościg” to fajna sensacja, dobrze się to ogląda, ale to jeden z tych filmów, które można rozłożyć na części pierwsze bardzo szybko. Przez to nie zaskakuje, ani nie wciąga. Fani kina akcji i Neesona dostaną kolejny powielony wcześniej film.

ON:

„Nocny pościg” bardzo mocno mnie zaskoczył. Spodziewałem się kolejnej opowieści w stylu „Uprowadzonej”, a otrzymałem mroczne i brudne kino gangsterskie, w którym Liam Neeson zerwał w moim mniemaniu ze stereotypem ojca wykidajły.

Jaume Collet-Serra, który współpracował już z Neesonem przy kilku innych produkcjach, po raz kolejny pokazał, że wraz ze starym wyjadaczem może zdziałać naprawdę wiele. Dodatkowo w filmie pojawia się inny członek starej gwardii, czyli Ed Harris. Staje on na drugiej szali dzięki temu cały czas mamy równowagę sił. Z jednej strony zdesperowany pijaczyna i były cyngiel mafii, a z drugiej jego były przyjaciel, spijający śmietankę z sukcesów.

Jimmy Conlon jest nikim, a jedyną osobą, jaka pozostała mu na świecie jest jego syn, ale ten z racji jego przeszłości, nie chce z nim rozmawiać. Lepiej! Nie chce go widzieć na oczy. Conlon żyje dniem teraźniejszym w domu na obrzeżach, w starej ruderze bez ogrzewania i każdego dnia topi swoje smutki w alkoholu. Za młodu zabijał dla Shawna Maguire’a, a teraz musi żebrać o kilka stów na naprawę grzejnika. Największym jednak problemem są chyba jednak duchy przeszłości, twarze tych zabitych, którzy już nigdy nie wrócą do żywych, to ona każdego dnia dręczą Conlona.

W czasie gdy stary morderca gryzie się z własnym sumieniem, Shawn ma się dobrze. Jego interesy kręciły się jak szalone, kasy ma jak lodu, a jego synalek próbuje wskoczyć w buty tatuśka. Nasuwa się pytanie: Czy żyjący w narkotycznym śnie gówniarz potrafi prowadzić interesy? Dość szybko dowiemy się, że nie, a świadkiem jego niekompetencji będzie syn Jimmy’ego – Mike. Rozgoryczony Danny Maguire chce jednak sprawę zamknąć w swoim stylu i kończy się to jego śmiercią. W obronie Mike’a staje jego ojciec, tym samym narażając się na gniew i zemstę swojego szefa i przyjaciela Maguire’a.

Jedyne co wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem, to próba pogodzenia się z synem, a następnie przetrzymanie nocy, podczas której wszyscy żołnierze Shawna będą starali się dopaść wyjętą spod prawa dwójkę. Uciekać będzie tym gorzej, że bardzo dużo osób siedzi w kieszeni gangstera.

Plusem „Nocnego pościgu” są jego zdjęcia i sposób w jaki pokazana jest cała opowieść. Nowy Jork jest mroczny, a po zmroku staje się wylęgarnią wszelkiego typu szumowin. Poza tym to nie tylko Manhattan, ale i inne nie tak piękne i bezpieczne dzielnice. To dzieło w starym gangsterskim stylu, gdzie poza kasą liczą się honor i lojalność. Naprawdę dobre kino.