Siedem minut po północy – recenzja

Siedem minut po północy - recenzja

Poważnie mnie ten film wzruszył. Tak bardzo. Tak totalnie na wskroś. To bardzo mądra opowieść o umieraniu, która pomoże niejednemu dorosłemu, a dzieciom poukłada pewne rzeczy w głowach. Co ja mówię… dorosłym też. Film ten, to świetna lekcja. Dla każdego.

Siedem minut po północy – recenzja

To nie jest tak, że ten film jest wyłącznie o śmierci. To film o stracie. O życiu. O chorobie. O bliskości. O ludziach, którzy nas otaczają, których znamy, nie znamy. O których możemy powiedzieć, że są ważni. O ludziach, którzy przychodzą/odchodzą w najmniej oczekiwanym momencie.

Mały Connor stanął w obliczu tragedii. Jego rodzice nie żyją razem – ojciec mieszka daleko, a mama… No cóż, mama jest chora. Bardzo ciężko. Dodatkowo w szkole męczą go jakieś buraki, no i najprawdopodobniej za niedługo zamieszka z babcią, za którą nie przepada… A ona za nim.

I wtedy w życiu bohatera pojawia się drzewo. Drzewo monstrualne, które opowiada mu pewne historie. Mądre historie. Piękne historie.

Długo się trzymałam w ryzach, ale wreszcie puuuuuściło wszystko w pizdu i wyłam – dosłownie wyłam – bo film żre Cię po kichach, po emocjach, dociera w takie miejsca, które ukrywasz przed wszystkimi i przed sobą najbardziej. Ten film jest o walce, ale nie z chorobą, nie z oprychami czy wredną babcią – ale o walce z samym sobą. A do tego jest przepięknie nakręcony i opowiedziany.

Poza głównymi bohaterami mamy tu głos, i to nie byle kogo, bo samego Liama Neesona, który był „Potworem” i tylko przy pomocy mowy wprowadzał nas w nastrój… Ach, przepięknie to wyszło.

Niby to film dla dzieci, ale niejeden dorosły będzie smarkał w rękaw i wycierał kapiące łzy po seansie. Kino mądre, warte uwagi.

Tagi: Siedem minut po północy – recenzja, filmy, recenzja, marudzenie, blog recenzencki, blog marudzenie
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad