Autómata

ON:

O prawach robotyki Asimova napisano już setki stron. O „duchu w skorupie” też było wiele razy. Kultowe produkcje wymijały się z tymi słabymi, które nijak nie dawały sobie rady z opisywanym problemem. Choć nie wszystkie były udane, to tak naprawdę ważne było, że opisywały one problem, którego nie poznaliśmy i może jeśli lepiej nie poznamy.

Jest rok 2044. Oczywiście ludzie nie mogliby dożyć tych czasów, jeśliby nie rozpierdolili połowy naszej planety, która stała się niezdatną do życia pustynią. Spadający z nieba deszcz to zaraza i tylko Ci, którzy żyją w „Mieście”, mają szansę na „normalne życie”. Miasto jest po prostu miastem. Nikt już nie pamięta jak naprawdę się zwało. Ci, którzy przeżyli atomowe testy, walki i plagi, mieszkają właśnie tam. Ruiny cywilizacji odbudowują przy pomocy robotów, maszyn zwanych „Pielgrzymami”. Droidy te są niegroźne dla człowieka i mają wpojone dwie zasady. Bardzo podobne do tych asimovskich. Pierwsza to nie narażać na zagrożenie życia ludzkiego, a druga to nie dokonywać samonapraw.

Jacq Vaucan jest pracownikiem Robotics Corporation, firmy wprowadzającej na rynek roboty. Odpowiada za przeprowadzanie śledztw w sprawach o wyłudzenie odszkodowania, a poza tym bada przypadki odstępstw od gwarancji. Na co dzień przemierza brudne, ciemne i mokre ulice miasta, gdzie spotyka się z różnymi przypadkami zaniedbań i uchybień w protokołach. Są one jednak niegroźne i więcej problemów ma z robotą papierkową oraz z ze swoją ciężarną żoną, niż z tymi procederami.

Sprawy zaczynają się komplikować w momencie, gdy nie stroniący od używek i alkoholu policjant, „zabija” na służbie robota. Dlaczego to robi? Ponieważ wydawało mu się, że robot zachowuje się po ludzku. Vaucan zostaje przydzielony do jego jednostki i ma sprawdzić co się dzieje. W międzyczasie odwiedza lokalną fabrykę i staje się świadkiem niespotykanej do tej pory sytuacji: maszyna ucieka przed nim, a gdy jest już w punkcie bez wyjścia -popełnia samobójstwo. Takie rzeczy nie dzieją się codziennie. Dochodzenie prowadzi poza mury miasta, do slumsów, a później jeszcze dalej, w pustynię.

„Autómata” to film niezły, czasami trochę na siłę przeintelektualizowany, ale pomimo tego to produkcja bardzo dobrze pokazująca ideę „ducha w pancerzu”. Antonio Banderas, który wcielił się w rolę Vaucana, jest naprawdę przekonujący i co najważniejsze – pasuje do szablonu zwykłego gryzipiórka, który przechodzi wewnętrzną przemianę i odkrywa w sobie więcej empatii niż by mu się zdawało. Co tu dużo mówić, niezłe kino dla wielbicieli praw robotyki.

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad